-Karolinko masz gościa. (Joanna)
-Kto to może być o tej porze. (zapytałam się sis i zeszłam na dół)
Przed drzwiami stała Sandra - nasza koleżanka z klasy. Sandra była niezbyt wysoką blondynką o niebieskich oczach. Była nieśmiała i bardzo miła. Niegdy nie lubiła opowiadać o sobie zbyt wiele.
-Hej. Wejdź. Co ty tu robisz o tej porze?? (ja)
-Hej. Troche głupio mi o tym mówić. Czy mogłam dzisiaj u ciebie nocować? (Sandra)
-Jasne. Ale co się stało? (ja)
-Możemy o tym porozmawiać u ciebie w pokoju? Prosze. (Sandra)
-No pewnie. Wchodź.(ja)
Ja i Sandra poszłyśmy do pokoju.
-Hej Sandra. (powiedziała Magda)
-Hej. (Sandra odpowiedziała cichym i wystraszonym głosikiem)
-To ja może już mykam. Zobaczymy się jutro. (Miodzio)
-Oki. Papa. (pożegnałam się z przyjaciółką i odprowadziłam ją na dół)
Zanim wróciłam na górę wstąpiłam jeszcze do kuchni po coś do jedzenia.
-Już jestem. To możesz mi teraz powiedzieć co się stało. (ja)
-Uciekłam z domu. (odparła Sandra)
-Co? Dlaczego? (ja)
-Moi rodzice znowu się pokłucili. Wtedy zawsze o mnie zapominają, a ja nie znosze jak się kłucą. (Sandra)
-Wiem coś o tym. (Ja)
-Wiem, że nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale nie mogę już dłużej dusić tego w sobie. Po prostu nie moge. (Sandra)
-Dobrze, uspokuj się. Przenocujesz tu dzisiaj, a jutro coś wymyślimy. (ja)
- Dziękuję ci. Nie wiedziałam do kogo mam iść. Wiesz jaką mamy wredną klasę. Chyba tylko Tobie można zaufać. Mam prośbę nie mów o tym nikomu. Nie chce zeby ktoś wiedział. (sandra)
-Ok. Nie powiem o tym nikomu. Masz zjedz coś. (ja)
-Nie dzięki nie jestem głodna. (Sandra)
-Jak chcesz. To co będziemy robić? (ja)
-Nie wiem. (Sandra)
-Mam pomysł. Jest jeszcze wcześnie, ale możemy iść się już umyć, położyć i będziemy opowiadać sobie różne historyjki. (ja)
-Ok. (Sandra)
Umyłyśmy się, położyłyśmy do łużek i zgasiłyśmy wszystkie światła. Najpierw ja opowiedziałam Sandrze straszną historię, po ktorej byłyśmy nieźle przerarzone. Potem Sandra dla odmiany opowiedziała mi śmieszną historię. Była naprawdę zabawna. Sandra nie umiał opowiadać horrorów. Potem zaczełyśmy rozmawiać.
-Karolina, gdy powiedziałam ci o kłótni rodziców, powiedziałaś że wiesz coś o tym. O co wtedy chodziło? (Sandra)
-Wiesz, to troche skomplikowane, ale moge ci opowiedzieć. (powiedziałam i zaczełam opowiadać Sandrze o mojej rodzince).
Potem było już późno i zasnełyśmy. Rano gdy się obudziłam Sandra jeszcze spała. Zeszłam na dół. Taty oczywiście nie było, jak zwykle.
-Gdzie Sandra?? (zapytała się mnie mama)
-Jeszcze śpi. Co z nią zrobimy?? (ja)
-Jej mama dzwoniła. Bardzo się o nią martwi. Zaraz po nią przyjedzie. (Joanna)
-Nie! Sandra pomyśli, że ją wystawiłam i nie będzie chciała mi zaufać!(krzyczałam i pobiegłam na górę)
Wpadłam do pokoju z wielkim hukiem.
-Co się stało? (pytała Sandra)-Moja mama powiadomiła twoich rodziców, że tu jesteś. (ja)
-Dlatego się tak wściekłaś? (Sandra)
-Przecież uciekłaś z domu. Nie chciałaś żeby cię znaleźli. (ja)
-No tak, ale przecież nie będe się tu ukrywać przez całe wieki. kiedyś muszę wrucić do domu. I tak jakbym wstala to bym zadzwoniła do domu. (Sanda)
-To dobrze. Bałam się, że pomyślisz, że cię wystawiłam. (ja)
-Nie przejmuj się tak tym. Ja pierwszy raz ucieklam z domu i jestem bezradna. Chodźmy na dół. (Sandra)
Po śniadaniu przyjechała mama Sandry. pożegnałyśmy się. Ona podziękowała mi za pomoc i wsiadła do auta. Ale po chwili tego żeałoowała. Widziałam to po jej minie. Mama po niej krzyczała a ona prawie płakała. Mamiałam nadzieję, że Sandra nie zrobi nic głupiego przez swoich rodziców. W końcu ja przeżywam to samo i nie uciekam z domu. Dziś sobota. Co by tu robić? Ledwie ta myśl przeszła mi przez głowę a odezwała się moja komorka.
